wtorek, 25 września 2012

Rozdział 9 ! Margaret

H- Niall wiem , ze się na mnie wkurzysz bo wiem ze sie w nie zakochałeś ... - powiedział zdołowany Harry
N- O co Ci chodzi ??
H - Niall ...
N - No mów przecież jesteśmy przyjaciółmi !
H- Boje się ze po tym co Ci powiem juz nie bedziemy jak bracia ...
N- Możesz powiedzieć o co Ci chodzi ?
H- No bo Margaret jest cudowną dziewczyną ! Sam o tym bardzo dobrze wiesz !
N - Zakochałeś sie w nie j prawda ?
H- Tak ...
N- Stary mamy zasady !
H- Wiem , ale ja nie jestem w stanie przesatć ją kochać zapomnieć o wszytskim !
N- O jakim wszystkim ?! ?
H- Dla ciebie może spotkania z nią były normalne , ale dla mnie zawsze było to cos wspaniałego czym mógłbym sie cieszyć wiecznie !
N- Nie możesz !
H - ...
N- Ja ją kocham bardzo dobrze o tym wiesz i jeśli spróbujesz mi w czymś przeszkodzić nie ręcze za siebie ! Jak możesz wogóle ! To sie nie nazywa braterswto !
H- Co ja na to poradze , ze ja kocham ?!
N- Gówno mnie to obchodzi ! - i odzszedłem czym prędzej od tego czlowieka nazywającego sie moim przyjacielem .

** Z punktu widzenia Harrego **
Nagle zobaczyłem lekarza zmierzającego w moją i jej mamy stronę .
H - Niall - Krzyknałem bo uważąłem , że powinien być przy tej rozmowie . On odwrócił się spojrzał na mnie potem na lekarza i zawrócił . przeszedł obok mnie szturchając mnie ramieniem .
L(lekarz ) moi drodzy . Badania trwaly długo i były na prawdę wyczerpujące . kto jest z rodziny ?
Mo - Jestem matka ,
L- zapraszam do mojego gabinetu .
Mo - chcialabym , żeby Ci chłopcy poszli z nami .
L - Niestety to nie mozliwe .
Mo- poczekajcie tutaj .
L - Prosze za mna .
Z punktu widzenia mamy Margaret  .
Lekarz otworzył mi drzwi do swojego gabinetu i weszłam nic nie mówiąc .
L - proszę usiąść .
Zobiłam to co mi kazał teraz czekałam na wiadomosci dotyczące mojej córki . Bałam się najgorszego . miąłam dobrae myśli , ale po minie lekarza musiało sie cos wydarzyć .
L - proszę pani . Po pierwszych 10 badaniach wychodziło wszstko wspaniale . Ale po wykonaniu rezonansu ... Nie jest za dobrze . Margaret ma guza .
Momentalnie wybuchnęłam płaczem .
L - Napardę zrobimy wszystko co w naszej mocy .
M - Jak to jest możliwe przeciez nic jej nigdy nie dolegało !?
L - Guz nie tworzy sie w 5 minut prosze pani . U Pani córki wystapiło pewne zjawisko . Margaret miała tego guza wczesniej , ale nic jej nie dolegało poniewaz nie został naruszony . W tym przypadku było takk , że podczas upadku , pewna część czaszki lekko się wklęsła . to jest minimalny uraz , ale w jej przypadku narusył guza co dało znak uszczerbka na zdrowiu tej młodej damy . jest jedno wyjście aby uratować Mar .
M - A mianowicie ?
L - operacja rzecz jasna .
Cicho łkajac potząsnęłam na znak zgody .
L - To jest dosyć kosztowny zabieg ...
M - iile ?
L - 350 tysięcy złotych
M - Ile ?!
L - Wiem , że to wysoka cena , ale to jest jedyne wyjście . Możemy wywołac jak najszybciej sprawę w sadzie na temat odszkodowania i chociazby kilku tysięcy od sprawcy wypadku .
M - Rozumiem .
l - Wypisze potrzebne papiery .
************** Oczmi Nialla ****************
czekalem na korytażu , na mamę Mar . nagle zobaczyłem jak wychodzi zapłakana z gabinetu . Podeszła do mnie i się przytuliła . Bardzo płakała . Nie chciałem pytać co  się stało , chociaz bardzo nurtowało mnie to pytanie . Nagle Molly zaczęła mówić .
M - Mar - Margaret ma guza ...
_________________________________________________________________________
Następny rozdział już nie długo . Proszę chociaż o jedna opinie  lub komentarz bo jakk nic nie bedzie to nie mam motywacji , żeby pisac dalej . XXXX

1 komentarz: